
Kulczyk żółtobrzuchy (
serinus flaviventris ) inaczej (
serinus sulphuratus )
Rodzina: łuszczaki
Rząd: wróblowate Ptaki pochodzą z południowej Afryki,a w polskich hodowlach domowych jest ich bardzo niewiele, wręcz znikome ilości. Wiele osób może mylić, tego kulczyka z kulczykiem
mozambijskim, "serinus mozambicus " albo z kulczykiem
białobrzuchym (
serinus dorsostriatus), i chociaż już samą wielkością są widoczne różnice, lecz wiele ludzi jest omylnych w tej dziedzinie, i przynosi im niemal zawsze i tą samą trudność w odróżnieniu podobnych do siebie gatunków z "serinus". U wszystkich trzech gatunków występuje ten sam rysunek w okolicach głowy i na policzkach charakterystyczny do serinus, i to wszytko co przyczynia się do ich podobieństwa. Kolor upierzenia w przedniej części ciała kulczyki flaviventris maja żółtawo oliwkowy, z bardzo łagodną tonacją zieleni, przechodzącą w żółty kolor,jednym słowy jest on ciepły i miły dla oka.
Można również omyłkowo pomylić go z bastardem po mozambiku, (
serinus mozambicus), dlatego że, przy obu ptakach występują te same gabaryty ciała, budowa, kolor i ten sam podobny rysunek na policzkach. Kulczyki z rodziny " flaviventris " są niewiarygodnie spokojne, i zachowują się w niewoli, jak we własnym żywym świecie,a ich przychylność do ludzi sprawującymi opiekę nad nimi,sprawia że hodowla ich,już zaczyna być czymś bardzo szczególnie miłym. Z lęgów, które najczęściej udaje się otrzymać po tych łuszczakach,większości rodzi się samców.Naturalne lęgi odbywające się na wolności,mają to do siebie,że to zazwyczaj " Natura " czyni największe cuda niewytłumaczalne dla człowieka i dlatego ilość samców i samic jest prawie jednakowa.Tutaj przy dobrym połączeniu jednego ptaka dzikiego, a drugiego już wyhodowanego w klatce, można zmienić tą ewentualność rodzenia się większości samców,ale do tego trzeba oczywiście posiadać sporą ilość ptaków,aby móc swobodnie dobrać je w pary,nie czyniąc nic co by mogło nam przeszkodzić,np łączyć dwa osobniki bardzo blisko spokrewnione między sobą.Jeśli mowa już o połączeniach ze sobą poszczególnych osobników z tej samej rodziny,to była taka możliwość,gdy łączyłem samca " flaviventris " z samicą kulczyka białobrzuchego " serinus dorsostriatus " Ptaki wychodziły na podziw piękne,a najszczególniejszy u nich przedstawiał się śpiew,bo był zbliżony do skowronka,ale za to w wyższych tonacjach niż przy nominalnym gatunku.Gdy z takiego lęgu udało mi się pozyskać kilka samic,to wykorzystywałem je do połączeń z serinus flaviventris i otrzymywałem wtedy ptaki o proporcjach,sylwetce i rysunku w 100 % kulczyka żółtobrzuchego.Takie połączenia są ciekawe,bardzo pouczające i zbliżają danego hodowcę do wyższej szkoły w hodowli,ale i zawsze pozostawiają pewną część wiedzy, która znowu w dalszej części naszego życia hodowcy do czegoś się zawsze przydaje.
POMIESZCZENIA I WYMAGANIA Jeśli odpowiednio połączymy ptaki ze sobą, to można wtedy mówić o udanych lęgach. Tak, więc powracamy znów do tego, co już pisałem przy kulczykach mozambijskich i kulczykach białorzytnych, a cała fachowość w hodowli w serinus polega na specjalności złączenia dwóch ptaków odmiennej płci.Widać z tego że na wolności w naturze ptaki potrzebują dokładnie szczególnych zalotów i nie jest łatwo samcom,aby zbliżyć się do każdej napotkanej samicy W przypadku kulczyka
" flaviventris "jest to dosyć trudne, ale gdy już dojdzie to zgodnego połączenia obu ptaków, efekty mamy zagwarantowane,natomiast nie zapominajmy o tym,że pary są ze sobą zazwyczaj połączone monogamicznie,co powinno być oznaką dla takiego hodowcy,że rozłączać ptaki nie warto,bo przyniesie nam to w przyszłości same straty,niż zyski w hodowli.Podam przykład ; kiedyś którego dnia przyszło mi na myśl,aby jedna parę rozparować i samca użyć do hodowli bastardów z połączenia kanarka plus samca flaviventris.Pomysł okazał się na tyle dobry,że bastardy przyniosły wiele śpiewu do mojego życia,ale gdy nadszedł dzień kiedy już mogłem oddać samicy jej partnera,samica siedziała z dnia na dzień coraz bardziej osowiała i nie doczekała się już swojego partnera.Podobna sytuacja zdążyła się,gdy jakieś dwa lata po tym fakcie uciekł mi samiec,a samica w podobny sposób odmawiała sama sobie pożywienia i w kilka dni na tyle zmarniała że padła mi.W tym samym roku zdążyła się ta sam okoliczność,tyle tylko że straciłem przypadkowo samicę i moje myśli zbliżały się do jednego końca tej historii,że samiec również mi padnie.Co się okazało,samiec był bardzo przygnębiony tą tragiczną sytuacją,ale przeżywał to inaczej i zbiegiem czasu zaczął nabierać coraz to więcej energii w sobie i jak to się mówi,doszedł do siebie i najwidoczniej zapomniał o całej zaistniałej smutnej sytuacji,bo jego dni upływały już najczęściej na śpiewie,co było dobrą oznaką jego zdrowia.W następnym roku udało mi się wygospodarować dla niego jedna samice z moich lęgów,ale samice ten,nie dał się sparować w żaden sposób z tą że samicą i szczególnie ja atakował jak nie było mnie w pomieszczeniu.Co jeszcze ciekawsze,bardziej interesował się samicami kanarka,wiec jeszcze w danym roku udało mi się go dopuścić do kilku samic,a z połączaniem z samicą " flaviventris " odpuściłem sobie.Powracajmy do tematu,a więc z tego względu, że ptaków mamy nie wiele do dyspozycji, więc aby utworzyć dobre pary, niejednokrotnie można mieć wszystkiego dosyć ! Jak przy większości łuszczaków, tak, więc przy kulczykach najlepiej sprawdzają się do tego woliery,a więc jeśli nie chcemy siedzieć całymi godzinami przed małymi klatkami,to wpuśćmy je do woliery większej,gdzie jeden ptak nie zrobi krzywdy drugiemu. Woliery najlepiej gdy są porośnięte wybujałą roślinnością żywą, ( jeśli nie mamy możliwości sprawić im takich warunków, to jak najbardziej nadaję się suche rośliny,w postaci gałęzi,krzaków i innych ) z suchej roślinności przydadzą się ; grubsze, i średnie gałęzie buku,uschnięte jałowce,wierzba mandżurska. Suche jałowce bardzo szczególnie wyglądają w aranżacji takich wolier, ale aby to sprawdzić, to najlepiej skonstruować je samemu. Są też wierzby mandżurskie, które są według mnie najodpowiedniejsze dla tych ptaków,i gdy na dodatek gałęzie wierzby są świeże,to można je odpowiednio formować wedle naszego gustu,potem gdy zaschną,nie można ich normalnie rozginać,bo się łamią. Złączone już pary ze sobą, bardzo dobrze się rozumieją i sama obserwacja tych ptaków, wznieca w nas ogień do dalszych możliwości ich hodowli i do zasiedlenia następnej pary tego gatunku. W lęgach, samiec i samica mają podobne zachowanie, jeśli chodzi o budowę gniazda, i inne rytuały związane z godami, tak więc zawsze sobie nawzajem pomagają. Śpiew samca jest bardzo miły, łagodny, niestwarzający nigdy złej atmosfery w wysłuchiwaniu kombinacji głosowych, połączony ze śpiewem skowronka, i jest niesłychanie do niego bardzo podobny, bez domieszki innych z wróblowatych. Dla mojego ucha jest on szczególny, i jedyny w swoim rodzaju. Kulczyki flaviventris są chętne do codziennego śpiewu, tak więc nie ma mowy żeby się nie popisywał swymi trelami, świergotami i turkotami w najróżniejszych tonacjach, i różnych zmianach głosowych. Razem połączone ze sobą pary nie wywierają na samcu żadnego nacisku, pod wpływem emocjonalnym, czy to lęgowym i jego śpiew jest zawsze staranny, i czynny każdego dnia. Nie jest prawdą, że łączenie par serinus ze sobą, przynosi koniec śpiewu samca,wręcz przeciwnie,każdy poszczególny osobnik z "serinus " najchętniej śpiewa gdy znajduje się w parze,jako partner swojej partnerki,jak zalotnik,później ojciec uczący śpiewu swoich dzieci.Warto wiedzieć,ze zwierzęta posługują się bardziej instynktem zachowawczym,ale ten że instynkt jest bardzo podobny do instynktu i zachowania ludzi,tak więc matka i ojciec spełniają podobne zachowanie gdy przychodzi im wychować swoje dzieci, od samego początku do końca, gdy się już usamodzielnią.
Kulczyki " flaviventris " razem wpuszczone do woliery z innymi współplemieńcami, są znacznie agresywniejsze tylko w okresach lęgów, bo w innym sezonie nie zwracają na siebie większej uwagi, przez to zachowują się zazwyczaj poprawnie i spokojnie, nie wyrządzając nikomu krzywdy, ani też nie wtrącają się do innych ptaków, przebywając zawsze w miejscu odosobnionym,ale wyprobowałem to nie tylko przy tym gatunku i zauważyłem to przy innych również ptakach,że nigdy nie będzie przeszkadzał jeden ptak drugiemu,jeśli woliera będzie na tyle przystosowana, do trzymania większej grupy ptaków przebywającej w niej. Przy mniejszych łuszczakach, które przebywają w takiej właśnie wolierze nie ma mowy o agresji samców
kulczyka żóltobrzychego. W każdej wolierze czy nawet klatce nie powinno nigdy zabraknąć pojemnika z leśną gleba, a najlepiej torfową ziemią. W wolierze, która mieści się na zewnątrz, szczególnie w ogrodzie powinna także znajdować się żywa roślinność, aby ptaki mogły z niej korzystać do woli. Po resztą, przy takich warunkach, gdy mamy słońce, powietrze, deszcze, można sobie pozwolić w wolierach zewnętrznych, do wszelakiej roślinności, jeśli oczywiście dołożymy nieco starań od siebie, i będziemy dbać o ład i porządek, przy wzroście roślin żywych. Nie należy zapomnieć o czystym piachu i grysie w odpowiednim rozmiarze, grysu dla małej egzotyki. Takie wymagania dają ptakom dużo swobody, odpowiednie zapotrzebowanie na dane wartości mineralne, którym nigdy nie brakuje ptakom na wolności. Dodatkowo należy również pamiętać o gniazdach dla ptaków, aby umiejscowić je w jak najwyższym punkcie woliery, bo robi to na kulczykach, tak ogromne wrażenie lęgowe, że podnosi przez to ich zamiary i chęć do gniazdowania. Samica skrzętnie ściele podany jej materiał na gniazdo, zawsze z wielką pomocą samca. Zwykle takie lęgi, są jedne po drugim, ale najwięcej możemy pozwolić ptakom na trzy gniazdowania, chociaż bardzo mało kiedy się zdarza, aby ptaki wybierały trzeci, lub czwarty lęg z kolei. Większość serinus znosi 3-4 jajka, tak, więc i
kulczyki żółtobrzuche, nie odbiegają od powszechnej normy znoszenia tej samej ilości jaj, co pozostałe ptaki. Jajka są zazwyczaj wszystkie zapłodnione, i wszystkie wyklute młode, para odchowuje bez większego problemu, jeśli oczywiście ptakom zapewnimy odpowiedni ku temu pokarm.
Co do pokarmu, i sposobności ich podawania, musimy pamiętać i zapewnić kulczykom mniejsze ilości tłuszczów, niż innym z rodziny serinus, ale to już w dziale o żywieniu Ptaków. POKARM I ŻYWIENIE Większość podawanych pokarmów przez człowieka, dla jego samej wygody, może i również z braku czasu, czy często nie wiedzy w tej dziedzinie, doprowadza do podawania tylko i wyłącznie suchych ziaren, i na tym sprawa się zamyka ( może byłoby wszystko dobrze, żeby tylko suchych, i takich, które są świeże i nie nadpsute, lub całkiem zapleśniałe ) a najlepiej takie, które są skrzętnie i pięknie zapakowane w malownicze pudełka. Niestety, ale firmy dla nas robią ogromne wrażenie, więc potrafimy kupować wizualnie "oczami widza" a to niestety dla ptaków nie przynosi i nigdy nie przyniesie żadnych korzyści. Jest to duży błąd w sztuce hodowlanej, a również dla łuszczaków, przeważnie zakończyć się może chorobą układu pokarmowego, lub inną z chorób. Więc jeśli jesteśmy odpowiedzialni za nasze ptaki i a mamy taki zamiar je hodować i odchowywać młode, to stosujmy w miarę wybrane ziarna takie, które są dla ptaków odpowiednie i przede wszystkim świeże.Znajdźmy sobie odpowiednią firmę zajmującą się sprzedażą ziarna dla ptaków,a jeśli już znajdziemy taką firmę,to trzymajmy się jej. Należy tylko wziąć pod uwagę to, że firmy nie dają gwarancji za stan zdrowia naszych ptaków,po spożyciu ziaren z danej firmy,a to jest tak bardzo ważne dla hodowcy,chociaż w dalszym ciągu większa część osób, dalej sobie nie zdaje z tego sprawy. Tak więc jeszcze raz,cała odpowiedzialność spoczywa na nas,a ptaki spożywają dokładnie taki pokarm jaki im podamy,bo niestety ale nie mają innej możliwości, odrzucenia go. W mojej opinii hodowlanej, dobre świeże pokarmy to takie ziarna, które ptaki same akceptują, i nie będziemy przy tym musieli zmuszać do ich przyjmowania, ale to one same pokażą nam, które wybierają, które im smakuje i odpowiada. Takie próby dla każdego trzymacza i hodowcy, to dobra nauka i na przyszłość doskonałe spostrzeżenia odnośnie każdego gatunku ptaka. Ziarno skiełkowane, namoczone to doskonały pokarm dla wszystkich łuszczaków,przy tym jeszcze zaznaczę,że świeże ziarno,to takie które z łatwością daje się skiełkować,bez żadnych odpadów zgniłych nasion. Na wolności gdzie nie brakuje nigdy takich kiełków, żywych roślin i innych ku temu podobnych, ptaki przeważnie żywią się roślinami żywymi. W takich roślinnościach znajdują się zawsze odpowiednie pożywienie dla ptaka, a więc witaminy, i wszystkie odpowiedniki zawsze znajdziemy w kiełkach,w owocach, warzywach i żywych roślinnościach. Przy okazji zajmiemy się dla ptaków w niewoli, ziarnami skiełkowanymi.
Kiełki: kiełki uwalniają większość tłuszczy,a przy okazji nie brakuje tam witamin przez co większe korzyści przynosi ziarno skiełkowane,albo moczone. Takie skiełkowane ziarna, doprowadzają do zmiany właściwości odżywczych w ziarnie. Chemiczne procesy, jakie zachodzą wtedy w ziarnie, doprowadzają je do wzrostu zawartości białek,a przede wszystkim wszelkich witamin. Nic, więc dziwnego, że skiełkowane ziarno bardziej smakuje ptakom, za co w szczególności najpierw się jego chwytają, chociaż dostrzegą swoim wzrokiem inne suche ziarna. Do tego dodam, że istotnie taka dieta jest najbardziej ważna podczas lęgów i pierzenia się wszystkich ptaków.
Kulczyk flaviventris ma to do siebie, że jego skłonności i nadpobudliwość w spożywaniu ziaren, jest zbyt duża, przez co doprowadza go wcześniej, czy później do nadmiernego tłuszczu w jego małym ciele. Ptaki obłuszczone tracą stabilność płciową i przez to dają małą wydajność w lęgach. Same czuja się źle i można potwierdzić to mniejszą zwinnością, ruchliwością i codziennym śpiewem ( kulczyk żółtobrzuchy jest czynnym śpiewakiem, więc nawet w okresie, kiedy jego ciało jest zbyt obfite w tłuszcz, nie traci na zdolności w śpiewie, ale głośność tegoż, że śpiewu, staje się niestety słabsza,leniwa i przez to śpiew jest bardziej cichszy )
Tak, więc sami powinniśmy zdać sobie sprawę, z powinności nasion skiełkowanych. Nie tylko dla kulczyka flaviventris, ale również dla wszystkich pozostałych ptaków, które hodujemy, przez co polecam również dla wszystkich osobiście takie, skiełkowane ziarna,aby przywiązywali do nich większą uwagę.
Przy lęgach i w czasie wychowu młodych, przez dorosłe ptaki, rodzicom nie powinno nigdy zabraknąć,przede wszystkim skiełkowanych ziaren. Nasiona powinno się podawać za każdym razem tylko świeże,a jeśli wyczujemy przez nasz zmysł zapachu że kiełki pachną nieco inaczej niż poprzedniego dnia,to wyrzućmy je,lub jeśli nie są jeszcze na tyle złe,to podajmy go mącznikom które znajdują się w naszej hodowli ptaków.Najbardziej spożywane ziarna przez kulczyki żółtobrzyche, i najlepiej dostosowane do skiełkowania to ;
-proso murzyńskie -ziarno do kiełkowania
-rzepik jary - ziarno do kiełkowania
-rzepak jary - ziarno do kiełkowania
-nasiona rzodkiewki - ziarno do kiełkowania
-prosa japońskie - podawane jako suche ziarno dla ptaków
-proso senegalskie - podawane jako suche ziarno dla ptaków
-proso włośnica beer - podawane jako suche ziarno dla ptaków
-moher - podawany jako suche ziarno dla ptaków Przy tych czterech ostatnich ziarnach prosa należy pamiętać, że bardzo szybko się psują,jeśli mielibyśmy taki pomysł aby je skiełkować, przez co nie można ich trzymać dłużej niż góra dwa dni, ( powinniśmy więc przyszykować tylko tyle do kiełkowania, aby ta ilość była odpowiednio wystarczająca ) Nie należy także mieszać wszystkich powyższych ziaren razem, bo każde ziarno ma inny czas kiełkowanie, także gdy jedno już dobrze zakiełkuje, to pozostałe ziarna zaczną dopiero pękać. W tym przypadku najczęściej dochodzi do pleśni, lub gnicia nasion. Na ich większą żywotność, pozytywnie przyczynia się lodówka, lub inne miejsce ciemnie i zimne, ale przy tym zawsze przewiewne. W takich warunkach można z powodzeniem przetrzymywać trzy, cztery dni dłużej. Gdy zauważymy, że kiełki nie nadają się do podania ptakom, bezwzględnie odstawiamy takie kiełki na bok. Przy okazji kilka słów o larwach mącznika. Są one bardzo pożywnym pożywieniem dla większości ptaków, a także i przy tym kulczyka żółtobrzuchego. Podawane żywe mączniki ptakom, to czyste świeże białko. Mączniki można karmić jajkiem, owocami, warzywami,trawą, koniczyną, chwastami, marchewką, czosnkiem, cebulą, sproszkowanym mlekiem, mąką, otrębami, odżywkami dla niemowląt, suchą bułką, chlebem, ziemniakami gotowanymi, makaronem, mięsem z kurcząt, kiełkami nasion i wieloma innymi produktami spożywczymi, które nie przyniosą w przyszłości złych korzyści dla ptaków.Pamiętajmy jednak o tym,że to czym nakarmimy nasze mączniki,to po takim przetrawieniu pokarmu przez larwy,takiego właśnie dostarczą organizmowi ptaka pożywienia,mniej lub więcej okazałego w białko.
Tak, więc szczególnie namawiam do podawania ptakom białka w żywej postaci mącznika.
Inne podawane owoce i warzywa ptakom, są naprawdę przydatne, i należy nigdy nie zapominać o takich naturalnych witaminach. Należy także mieć zawsze na uwadze to, że ptaki w niewoli, są uzależnione od nas, i od podawanego im pokarmu przez nas hodowców.
Te wszystkie wiadomości są napisane w wielkim skrócie, i streszczone do minimum,ale mam nadzieję że na pewno się przydadzą dla niektórych czytelników i przyniosą im przez to jakieś korzyści na przyszłość,gdyby akurat mieliby zamiar zafundować sobie tą przyjemność w postaci chociaż jednej pary takich ptaków. W następnych częściach przedstawię inne zachowania " serinus flaviventris " takie, które dla was będą pomocne, i przydatne w wychowie i hodowli ptaków egzotycznych.
Mam nadzieje, że w przyszłości również u was w hodowli znajdą się te szczególnie interesujące "kulczyki flaviventris." Naprawdę warto pozyskać te łuszczaki. Będą one z dumą i korzyścią dla nas samych i wniosą dużo dobrego do naszego życia. Więcej zdjęć gatunku tego ptaka znajdziecie w galerii zdjęć Wszystkie informacje,które są zawarte w tym artykule, są oparte na moich doświadczeniach, błędach hodowlanych, i umiejętnościach jakie sobie przypisuje z szereg długich lat mojej hodowli. Są one faktami, popartymi doświadczeniami, z ptakami egzotycznymi.Jednak nikt, nie będzie na tyle mądrym człowiekiem, aby być najmądrzejszym na tym naszym świecie, dlatego zawsze może pojawić się z biegiem czasu nowy fakt,nowszy od poprzedniego,lepszy i dogodniejszy dla innych młodych,rozwijających się hodowców,małej i dużej egzotyki. O podobnych nowinkach, poprawkach, i sprostowaniach postaram się państwa zawsze informować na bieżąco,jak tylko będę mógł.
Opracowanie, zdjęcia
Skład i Forma graficzna
Wardenga Jacek Objęte ochroną prawa autorskiego. Żadna część artykułu nie może być kopiowana w całości lub części, transmitowana elektronicznie lub w inny sposób, modyfikowana, linkowana lub wykorzystana bez uprzedniej pisemnej zgody autora. _________________
Album
http://www.mojekoty-mojeptaki.org/Moje artykuły są chronione prawami autorskimi informacje na ten temat znajdziesz TUTAJ